Wentylator E-100GTH

Wielu klientów zadaje pytania dotyczące wentylatora E-100GTH. Żeby usatysfakcjonować zainteresowanych, postanowiłem napisać krótki artykulik o tym produkcie. Na wstępie zaznaczam, że nieprawdziwe opisy wielu internetowych sprzedawców bardzo negatywnie nastawiły mnie do tego produktu, więc niektóre wypowiedzi mogą być zabarwione subiektywną niechęcią. Spróbuję jednak wzbić się na wyżyny profesjonalizmu i opisać wentylator najbardziej obiektywnie, jak się da.

Szklany panel z wyświetlaczem

E_100_main_tlo

 

Trudno porównywać do innych wentylatorów, ponieważ tylko E-100GTH ma tego typu rozwiązanie. Eleganckie i robiące duże wrażenie estetyczne świecące cyferki dodają pewnego uroku i poczucia nowoczesności urządzeniu. Trzeba jednak pamiętać, że tylko modele z czujnikiem wilgoci mają świecące cyferki. Bez wyświetlacza wentylator nie jest już tak efektowny. Dodatkowo należy zwrócić uwagę, że wentylator musi być cały czas podłączony do prądu aby cyferki mogły się wyświetlać. Niestety podłączenie do prądu uruchamia niski bieg silnika. Jest on na tyle cichy, że nie przeszkadza. Generuje jednak niepotrzebne zużycie prądu i straty ciepła w okresie zimowym.

Panel po zdjęciu wygląda w miarę solidnie. Producent pomyślał o zabezpieczeniu elektroniki przed wilgocią. Na tylnej części dołożył gumową uszczelkę.

E_100_panel_back_tlo

 

Przy planowaniu miejsca montażu pod E100, proszę pamiętać, że panel jest zakręcany na obudowie. Jeżeli ktoś chce zamontować wentylator tuż pod sufitem musi uwzględnić odległość równą przekątnej panelu, a nie boku.

 Klapka z tyłu

E_100_back_tlo

 

Producent przewidział miejsce na zawór zwrotny, natomiast nie montuje go w standardzie. Dlaczego? Założenie jest takie, że wentylator jest podłączony cały czas do prądu, a to, jak już pisałem wyżej powoduje załączenie pierwszego biegu. W momencie, gdy wentylator pracuje cały czas, zawór i tak nie może się zamknąć, więc jego montaż jest zbyteczny. Do czego służy zawór zwrotny w wentylatorach i dlaczego warto stosować można przeczytać w innym artykule.

Co mu w duszy gra?

O ile ostateczny użytkownik ocenia wentylator po jego wyglądzie, o tyle specjaliści oceniają po tym co jest w środku. Zajrzyjmy więc do tych zakamarków, których nie widać na pierwszy rzut oka.

Śmigło

E100_proppeller_tlo

Każdy, kto miał styczność z wentylatorami typu Silent od razu potrafi stwierdzić, że ten E100G nie został zaprojektowany jako „cichy”. Masywne śmigło z szerokimi łopatkami i do tego montowane w części kanałowej raczej nie służy obniżeniu hałasu.

Bardzo zawiódł mnie również fakt, że E-100GTH ma silnik na łożysku ślizgowym, tzw. panewce. Do tej pory droższe urządzenia, powyżej 100PLN miały silniki na łożysku kulkowym. Nie mówiąc już o produktach z grupy „Silent”, które wręcz wymagają takiego silnika. Firma Cata jednak zweryfikowała moje spojrzenie na ten temat. Silnik zastosowany w tym urządzeniu jest na łożysku ślizgowym. Widać to już po zdjęciu śmigła.

E100_withoutprop

Czy jest to dobry silnik? Zajrzyjmy głębiej. Po wyjęciu silnika mamy jeszcze dwa elementy. Pierwszy to koszyczek stabilizujący. Niestety nie ma wkładek tłumiących drgania, co niestety skutkuje przenoszeniem hałasu mechanicznego na elementy twarde (obudowa, ściana).

E100_fix_tlo

Sinik panewkowy wyprodukowany przez chińską firmę Johnson wyposażony we wkładki filcowe po obu stronach osi. Wkładki te pozwalają na lepsze smarowanie podczas pracy. Na uzwojeniu widać zabezpieczenie termiczne typu topikowego.

E_100_motor_tlo

Podsumowując, wentylator E100GTH jest ładnym produktem z efektownie wyglądającym wyświetlaczem cyfrowym. Nie jest jednak zaprojektowany jako wentylator CICHY, co sugeruje wielu sprzedawców w Internecie. Niższy poziom hałasu uzyskano w wentylatorze poprzez osłabienie silnika i zwiększenie masy śmigła. Producent podaje, że udało się osiągnąć 31dbA, co mimo wszystko nie jest rewelacyjnym wynikiem.

Jakie są silniki w wentylatorach łazienkowych?

W kwestii wentylatorów łazienkowych mamy dziś Eldorado. Możemy wybrać sobie dowolny kolor, kształt, średnicę, rozmiary obudowy i wiele innych atrybutów. Łatwo jest wybrać wentylator, który nam się podoba. O wiele trudniej dokonać wyboru pod względem jakości. Jakość wentylatora zdeterminowana jest silnikiem i budową niektórych elementów. W tym artykule skoncentrujemy się na silniku. Jest to element, którego nie widać, a jest niezwykle ważny przy wyborze odpowiedniego produktu.

Łożysko kulkowe czy ślizgowe.

Pierwszą rzeczą, na którą zwraca się uwagę jest informacja dotycząca ułożyskowania silnika. Silnik na łożysku kulkowym jest droższy od panewkowego. Nie chodzi tu tylko o koszt materiałów użytych do produkcji, ale również o żywotność. Silniki z łożyskiem kulkowym są przynajmniej dwa razy trwalsze, a im lepsza jakość, tym różnica jest większa. Gdyby wziąć dobrej jakości silnik na łożysku kulkowym i słaby silnik na łożysku ślizgowym, różnica byłaby ponad trzykrotna. Oprócz większej trwałości silnik z łożyskiem kulkowym ma też inne zalety. Można go montować w dowolnej pozycji bez narażenia wentylatora na pogorszenie parametrów. Oś w takim silniku jest ustabilizowana przez łożysko i bez względu na pozycję pracy jest cały czas w tym samym miejscu. Oś w silniku panewkowym ma luz. Ze względu na ten luz oś musi się centrować w trakcie pracy. Najlepszą pozycją do centrowania się osi, jest pozycja pozioma czyli montaż ścienny. W pozycji pionowej oś nie może się dobrze centrować, przez co powstają drgania. Po kilku miesiącach pracy, elementy silnika są bardziej zużyte i wentylator zaczyna hałasować.

Jak odróżnić łożysko kulkowe od ślizgowego?

Ponieważ silnik w wentylatorze jest zabudowany, nie mamy możliwości wizualnego sprawdzenia czy sprzedawca mówi nam prawdę. Jest na szczęście łatwy sposób, żeby to sprawdzić bez rozkręcania wentylatora na części. Jeżeli pamiętacie z poprzedniego akapitu, oś w panewce ma luz. Jest to luz wzdłużny około 1mm. Możemy złapać za śmigło i delikatnie poruszać do przodu i do tyłu. Jeżeli będzie odczuwalny ruch śmigła, to silnik ma łożysko ślizgowe. Czasem, gdy luz jest duży, można zobaczyć jak śmigło się przesuwa, gdy obrócimy wentylator na zmianę, śmigłem do dołu i do góry. Jeżeli natomiast oś nie poruszy się lub będzie wyczuwalny opór, jak gdyby śmigło było osadzone na sprężynie, silnik jest na łożysku kulkowym.

Po lewej silnik na łożysku kulkowym po prawej na panewce.

ball_sleeve

Wkładki filcowe nasączone olejem.

Silnik z łożyskiem kulkowym jest nasmarowany, natomiast z silnikami panewkowymi bywa różnie. Czasem jest to delikatna warstwa oleju, a czasem, w tych tańszych, w ogóle nie ma smarowania. Niektórzy producenci silników, stosują na obu końcach osi, wkładki filcowe, które nasączają olejem. Olej z podkładek spływa po osi, smarując panewki, co odciąża pracę silnika i wydłuża jego żywotność.

Żółty pasek pod blaszką, to wkładka filcowa 🙂 Niestety większego zbliżenia nie udało się zrobić.

wkladka

H12 i H16

Literka H jest zmienna, w zależności od producenta. Dla użytkownika nie ma to znaczenia, czy jest to określenie H, T czy inne. Ważna jest wartość liczbowa. Określa ona grubość blach, dzięki którym odprowadzane jest ciepło z silnika, aby się nie przegrzewał. Silniki o małej mocy mają niższą temperaturę pracy, a więc potrzebują mniejszą ilość blach. Im silnik mocniejszy, tym grubość blach jest większa. Zakłada się, że dla wentylatorów o średnicy 100 stosuje się silniki H12. Niektóre wentylatory, o większym stopniu ochrony przed wodą, mają zabudowane silniki. W takim przypadku nie ma chłodzenia przepływającym powietrzem. Są producenci, którzy stosują wtedy opcję H16, żeby silnik się nie przegrzewał, są też tacy, który nadal stosują H12, ale żywotność takich produktów jest znacznie krótsza.

Po lewej H12, po prawej H16

H12_H16

Zabezpieczenie termiczne.

Wentylatory łazienkowe muszą być produktem bezpiecznym. Należy je odpowiednio zabezpieczyć, przed skokami napięcia, a także przed możliwością zapalenia się. Są trzy sposoby zabezpieczenia: 1. Zabezpieczenie rozłączne – rzadko używane ze względu na wyższą cenę. Działa jak wyłącznik. Gdy wystąpi skok napięcia lub temperatura wzrośnie, silnik zostanie odłączony. Gdy warunki wrócą do normy, silnik uruchomi się ponownie. Takie rozwiązanie czyni wentylator praktycznie niezniszczalnym. 2. Topik – najpopularniejsze zabezpieczenie. Tak zwany termik lub topik jest częścią uzwojenia. Jest bardzo wrażliwy. Gdy nastąpi skok napięcia lub wzrost temperatury topik się przepala. Niestety silnik jest do wymiany. Niektórzy producenci wyprowadzają termik na zewnątrz, na obudowę silnika. Dzięki temu po przepaleniu, można wymienić tylko termik zamiast całego silnika. 3. Ostatnim sposobem stosowanym w tanich wentylatorach jest po prostu dobranie parametrów silnika tak, aby przy skoku napięcia uzwojenie się przepalało. Jest to za każdym razem związane z wymianą silnika na nowy.

Od lewej termik topikowy, rozłączny, bez termika.

termiki

Energooszczędny czy słaby?

Moda na przedrostek „eco” weszła też do wentylatorów. Wielu sprzedawców pisze o ekonomicznym silniku. Zdarzają się też tacy co nazywają wentylatory „energooszczędnymi”. O ile „eco” może znaczyć bardzo wiele, o tyle „energooszczędny” ma znaczenie węższe. Proszę sobie wyobrazić, że ktoś oferuje żarówkę o poborze prądu 20W. Żarówką nowego typu (energooszczędną) oświetlimy średniej wielkości pomieszczenie. Żarówkę starego typu możemy użyć, co najwyżej do lampki nocnej, przy której nawet nie będziemy czytać. To samo jest z silnikami. W wielu przypadkach silnik o poborze prądu 8W to nie jest silnik energooszczędny, tylko silnik słaby, co w znacznym stopniu odbija się na parametrach  wentylatora. Ponieważ silniki energooszczędne są nowością na rynku, poświęcę im oddzielny artykuł.

Kto jest producentem silnika?

Producent wentylatora to nie to samo co producent silnika. Kiedy mówimy o tym, że jakiś wentylator jest dobry, tak na prawdę mówimy o tym, że ma zamontowany dobry silnik. Są producenci wentylatorów, którzy współpracują z jednym dostawcą, a są tacy, którzy współpracują z kilkoma dostawcami. W pierwszym przypadku występuje powtarzalność jakościowa, którą można przewidzieć. W drugim skazani jesteśmy na większą losowość.

Jak wybrać wentylator łazienkowy?

Wydaje się to tak proste pytanie, że szkoda nawet tracić czas na zastanawianie się nad tym. Niestety, gdy to pytanie stanie się dla nas aktualne okazuje się, że odmian wentylatorów jest więcej niż puszek tuńczyka na półce w markecie. Czy chciałby szanowny Pan wentylatorek z prostą krateczką czy ozdobną? Kwadratowy czy okrągły? Biały, kremowy czy srebrny? Cichy czy głośny? Ze sznurkiem czy bez? Z elektroniką czy standardowy? O jakiej średnicy? O jakiej wydajności? O jakim ciśnieniu? Z klapką? Z jakim ułożyskowaniem. Drogi czy tani? Po którymś pytaniu zaczyna już głowa boleć, a skoro i tak nie jesteśmy w stanie wybrać dobrze, najlepiej kupić coś taniego, żeby przynajmniej nie stracić pieniędzy.

Wydawać by się mogło, że szczegółowe opisy w internecie pod większością produktów pomogą chociaż w jakimś stopniu wybrać odpowiedni produkt. Okazuje się jednak, że wszystkie wentylatory służą do efektywnego wyciągania zepsutego powietrza, wszystkie są wyprodukowane przez renomowane firmy, wszystkie są najlepszej jakości, wszystkie są niezawodne, a ostatnio jeszcze wszystkie są ciche. Nawet te, których poziom hałasu to 40 db(A).

Skoro opis nie pomaga, może by zadzwonić i zapytać specjalisty? On na pewno dobrze doradzi. Na pewno… 😉 Nie oszukujmy się, że sprzedawca powie: „u konkurencji jest lepszy wentylator, polecałbym kupić u niego” 😀 Wiadomo przecież, że to wentylator naszego specjalisty jest najlepszy i gdybyśmy potrzebowali produkt, który nas przeniesie na Księżyc, to  też tylko jego wentylator by się do tego nadawał.

Ponieważ okazuje się, że możemy zaufać tylko sobie, sugeruję zapoznać się z kilkoma faktami, którymi warto się kierować przy wyborze wentylatora. Zakładając, że sprzedawca mówi lub pisze prawdę, możemy mniej więcej ocenić czy wentylator jest odpowiedni dla nas.

1. Średnica – nie należy wybierać wentylatora ze względu na dziurę w ścianie. W warunkach domowych wentylator o średnicy 100mm jest całkowicie wystarczający. Im większy wentylator tym głośniejszy, nawet jeśli należy do kategorii „Cichych”. Jeżeli mamy dziurę 150mm, to lepiej ją zalepić pianką niż kupować wentylator o średnicy 150mm.

2. Silnik – łożysko kulkowe jest lepsze od ślizgowego (panewki). Jeżeli chcemy silnik z takim ułożyskowaniem, obowiązkowo sprzedawca musi podać taką informację w opisie. Nie próbujmy wnioskować na podstawie niedopowiedzianych informacji lub obrazków z montażem sufitowym. Sprzedawcy lubią manipulować opisem, żeby sprawić wrażenie dobrego produktu. Jeżeli wentylator jest zbyt tani, to na pewno nie ma łożyska kulkowego. Niestety nie ma zasady odwrotnej. Wiele drogich wentylatorów ma silniki panewkowe i to często niezbyt dobrej jakości. W oddzielnym artykule opisuję jak samodzielnie odróżnić wentylator z silnikiem na łożysku kulkowym i panewkowym.

3. Ładny wentylator – wygląd bardzo często nie idzie w parze z jakością. 90% ozdobnych wentylatorów jest zaprojektowana przez marketingowców, a nie inżynierów więc z technicznego punktu widzenia mają wiele niedociągnięć.

4. Elektronika sterująca: timer, czujnik wilgoci, itp. – wiele opisów kusi niewiarygodnymi możliwościami wentylatorów dzięki elektronice sterującej. Decydując się na taki gadżet należy zapoznać się najpierw ze sposobem podłączenia elektrycznego. Jeżeli na etapie budowy, czy remontu nie przewidziano podłączenia elektrycznego pod timer, może nam taki wentylator nie działać w ogóle. Jeżeli chodzi o czujnik wilgoci, to nie jestem zwolennikiem umieszczania go w wentylatorze. Minusy: 1. Cena wentylatora z czujnikiem jest znacznie wyższa. 2. Czujnik jest zwykle umieszczony w takim miejscu, że wilgoć dociera do niego na końcu. Bywa, że lustra w łazience są już zaparowane, a wentylator nadal się nie włącza. 3. Regulacja czujnika wilgoci znajduje się w wentylatorze, który jest zamontowany wysoko. Dokonywanie ustawień jest więc kłopotliwe. 4. Poziom wilgoci w powietrzu zmienia się w ciągu roku. Trzeba więc regularnie dokonywać korekt w ustawieniach. 5. Kurz osadzający się na czujniku może załączać wentylator, nawet gdy poziom wilgoci jest niski. Dlatego w tego typu wentylatorach należy dokonywać częstych konserwacji. 6. Krótsza żywotność wentylatorów – ponieważ wentylator uruchamia się znacznie częściej niż standardowy lub z timerem, przepracowuje więcej roboczogodzin w krótszym okresie czasu, co powoduje szybsze zużycie.

5. „Cichy wentylator” – O tym, że nawet te głośne nazywane są „Cichymi” pisałem już w kilku artykułach. Nic dziwnego. Ciche wentylatory stały się modne, a ponieważ poziom hałasu jest odczuciem subiektywnym, sprzedawcy skwapliwie udają, że mają gorszy słuch niż reszta społeczeństwa. Jak w takim razie wybrać prawdziwy cichy wentylator? Przede wszystkim wentylator musi mieć rozwiązania techniczne, które zapobiegają hałasowi. Przy czym rozwiązania te nie powinny obniżać wydajności poniżej poziomu 85-90m3/h. (Zachęcam do lektury artykułu o wentylatorze Punto. Tam opisałem dokładniej jakie rozwiązania stosują producenci aby obniżyć hałas). Ponieważ słowo „cichy” jest subiektywne, przy wyborze wentylatora, proponuję zwrócić uwagę na wartości obiektywne czyli ilość decybeli. Wentylator cichy to 26-27db(A). Na poziomie 32-37db(A) – zwyczajny. W granicach 40db(A) – głośny. Wartości podałem dla rozmiaru 100mm.

 

Supercichy wentylator Punto evo

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem ten wentylator na zdjęciach, pomyślałem kolejna firma udaje, że odkryła Amerykę. Gdy przeczytałem, że jest to dwubiegowy model, zrobiłem się jeszcze bardziej sceptyczny. Do tej pory, firmy, tworzące „ciche” wentylatory osłabiały, silniki albo tworzyły dwa biegi: cichy i głośny. Znaczy, że wentylator wcale nie jest cichy, bo i tak w większości przypadków korzysta się z mocniejszego, a więc głośnego biegu.

W końcu otrzymałem model próbny Punto evo 100 LL. Gdy go podłączyłem pomyślałem: no cóż, cichy bieg, jak to cichy bieg, oby nie był zbyt głośny na tym drugim. Gdy uruchomiłem wentylator na drugim biegu, okazało się, że to ten poprzedni był biegiem głośniejszym. Po krótkiej chwili zaskoczenia zacząłem się dokładnie przyglądać poszczególnym elementom, a im dokładniej analizowałem, tym bardziej zachwycałem się pomysłami producenta. Koniec końców, postanowiłem podzielić się moimi spostrzeżeniami, żywiąc nadzieję, że Użytkownicy również docenią wysiłki włoskich inżynierów.

Krótko o tym z czego wynika hałas w wentylatorze.

Wentylator generuje dwa rodzaje hałasu: aerodynamiczny i mechaniczny. Pierwszy rodzaj szumu powodują cząsteczki powietrza, odrywające się od łopatek wirnika. Drugi to drgania elementów twardych wentylatora.

Żeby nazwać wentylator cichym, należy wyeliminować oby dwa rodzaje hałasu. Na szczęście lub nieszczęście są one ze sobą powiązane. Na nieszczęście dlatego, że w słabej jakości wentylatorach zadziałano tylko na hałas aerodynamiczny, a mechaniczny ograniczył się sam. W Punto evo producent zadziałał oddzielnie w wyeliminowaniu oby dwu rodzajów szumu.

Jak firmy radzą sobie z hałasem w wentylatorach?

Najpospolitszym sposobem jest ograniczenie prędkości powietrza. Uzyskuje się to osłabiając silnik. Po założeniu wirnika i zamontowaniu w kanale silnik ma na tyle duże opory, że nie jest w stanie kręcić śmigłem z odpowiednią prędkością. Im mniejsza prędkość obrotowa, tym wolniejszy przepływ powietrza i oczywiście mniejszy hałas. Cząsteczki powietrza przy małej prędkości nie wytwarzają drgań elementów twardych, dzięki czemu hałas mechaniczny również został ograniczony. Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie fakt, że zwykły wentylator staje się cichy przy spadku prędkości powietrza o 40%. Jednocześnie wydajność wentylatora spada ze 100m3/h do 60m3/h, a u niektórych producentów nawet do 45m3/h. Krótko mówiąc zwykły wentylator, który kosztuje 21PLN zostaje wyposażony w identyczny silnik, jak do tej pory, tylko słabszy, a cena niby nowego produktu rośnie do 90PLN.

Kolejne rozwiązanie to silnik dwubiegowy. Śmieszne rozwiązanie o tyle, że mamy wentylator, również ze zwykłym silnikiem, ograniczanym płytką elektroniczną. Mamy w takim wentylatorze bieg cichy, który jest tak mało wydajny, że z niego nie korzystamy i bieg mocniejszy, który jest tak samo głośny jak w standardowych wentylatorach. W tych wentylatorach hałas mechaniczny rozwiązuje się sam, na niskim biegu i pojawia się, gdy włączamy drugi bieg. Za to rozwiązanie, płacimy powyżej 100PLN.

Jak rozwiązano problem hałasu w Punto evo?

Przede wszystkim odrzucono koncepcję jednolitego panelu przedniego, zamiast kratki. Płaski panel stał się modny w chwili pojawienia się ozdobnych wentylatorów. Nie będę tu chyba odkrywczy, gdy stwierdzę, że ozdobne wentylatory tworzą marketingowcy, a nie inżynierowie, więc użyteczność takich wynalazków nie jest stuprocentowa. Najwłaściwszym kierunkiem przepływu powietrza, jest kierunek wzdłuż osi silnika. Dlatego te wentylatory nazywają się osiowe. Panel przedni blokuje przepływ osiowy. Wentylator zaciąga powietrze bokami. Następnie powietrze musi się załamać, aby ukierunkować się osiowo. Takie załamanie zmniejsza parametry wentylatora i zwiększa jego hałas. W Punto evo panel przedni jest ażurowy, a więc powietrze przepływa osiowo. To pierwszy krok do poprawnego cichego i wydajnego działania.

Punto_main

Podążając dalej razem z powietrzem, napotykamy kierownicę powietrza. Wśród wentylatorów łazienkowych jest to chyba pierwszy wentylator z kierownicą powietrza, zamontowaną przed śmigłem. Pytanie po co ta kierownica? Lejkowaty kształt z łopatkami ukierunkowuje wstępnie powietrze, dzięki temu wpływa ono na wirnik bez zjawiska zderzania. Zderzanie się powietrza ze śmigłem powoduje hałas zarówno mechaniczny jak i aerodynamiczny. jedna ze znanych firm świetnie poradziła sobie z efektami tego zjawiska osadzając silnik w gumowym koszyczku. Jest to jednak raczej leczenie objawowe. Różnica między jednym rozwiązaniem a drugim jest taka, że kierownica powietrza zapobiega zderzaniu, a koszyczki naprawiają szkody wywołane zderzaniem.

Punto_open_tlo

Gdy już powietrze przepłynie sobie przez kierownicę, natrafia na wirnik, który wygląda jak śmigło samolotowe. Odpowiedni kształt kopułki wpływa na kształt łopatek, które zwężają się na końcach. Dzięki temu powierzchnia odrywania się cząsteczek powietrza od łopatek jest mniejsza, a co za tym idzie mniejszy jest hałas aerodynamiczny.

smiglo

Dochodzimy już prawie do wylotu. Zanim jednak powietrze wyleci sobie w kanał natrafia na kolejną kierownicę powietrza, która wprowadza zawirowanie i swobodniejszy przepływ. Takim rozwiązaniem zwiększamy parametry wydajności.

Na końcu wentylatora zastosowano zawór zwrotny, który zapobiega cofaniu się powietrza. Bardzo ważna funkcja. Polecam lekturę innych artykułów, opisujących ten prosty w konstrukcji element wentylatora, który nota bene nie wszyscy producenci wentylatorów stosują.

Punto_back_tlo_edit

Na koniec opisu nie mogę nie wspomnieć o sercu wentylatora czyli silniku. O tym, że jest to silnik z łożyskiem kulkowym, nie wątpiłem nawet zanim dostałem wzór do obejrzenia. Czego nie można powiedzieć o niektórych producentach którzy wyposażają swoje „ciche” wentylatory w silniki na panewkach. Moje założenia jednak się potwierdziły. Silnik w Punto evo posiada łożyska kulkowe. Zaskoczeniem natomiast była grubość blaszek, które służą do odprowadzania ciepła z silniczka. W wentylatorach o średnicy 100 producenci stosują zwykle silniki H12 czyli o grubości blach 12mm. Nieduża moc silników, nie wymaga dużego odprowadzania ciepła. W Punto evo 100 zastosowano silnik H16. Dzięki temu silnik ma mniejszą temperaturę pracy, a mniejsza temperatura pracy to dłuższa żywotność. Dodatkowo silnik, który ma niską temperaturę pracy można szczelnie zabudować, dzięki czemu można go było lepiej zabezpieczyć przed zachlapaniem wodą.

Ponieważ o tym produkcie mógłbym napisać jeszcze z kilka stron zostawię sobie trochę na inną okazję. Na koniec zwrócę tylko uwagę, na ważny element dla montażystów. Kostka przyłączeniowa jest na zaciski, a nie na wkręty. Być może ten atut zrozumieją tylko instalatorzy ale nie mogłem go pominąć w opisie. 🙂

https://www.youtube.com/watch?v=Z08fbJjJiio

You might also likeclose